facebook

Józef Patkowski

image

Józef Patkowski (1929–2005) muzykolog, kompozytor, wybitny znawca i propagator muzyki współczesnej, wykładowca w Uniwersytecie Warszawskim i w uczelniach muzycznych w Krakowie i w Katowicach. W 1957 roku założył Studio Eksperymentalne Polskiego Radia, które prowadził do roku 1983. Zainspirował wielu kompozytorów do tworzenia muzyki elektroakustycznej, położył ogromne zasługi w jej wprowadzeniu i upowszechnieniu w Polsce i w krajach bloku wschodniego. Wygłaszał w kraju i za granicą wykłady na temat muzyki elektroakustycznej, poświęcił jej liczne prace, prowadził cykl audycji radiowych Horyzonty muzyki (wspólnie z Anną Skrzyńską). Był przewodniczącym Komisji Programowej Festiwalu Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień” i prezesem Związku Kompozytorów Polskich. Z jego inicjatywy powstało Towarzystwo im. Witolda Lutosławskiego.

O swoich związkach z kompozytorem opowiedział Józef Patkowski Grzegorzowi Michalskiemu w wywiadzie radiowym: „W Teatrze Polskiego Radia przejąłem po Stefanie Jarocińskim pozycję doradcy muzycznego, a dla Teatru pisał wtedy Witold Lutosławski. Tam właśnie się spotkaliśmy. To bardzo ważny rozdział w moim życiu. Niewielu spotkałem ludzi tak wspaniałych jak Witold Lutosławski. Był dla mnie w pewnym sensie ojcem. Radziłem się go w wielu sprawach, otrzymywałem sugestie, korzystałem przede wszystkim z jego wielkiej dobroci, nadzwyczajnej serdeczności i inteligencji. Jak powiedział pewien znany filozof: »mądrość to inteligencja plus dobroć«. Te warunki Witold Lutosławski na pewno spełniał… Traktowałem tę znajomość jako ważną przyjaźń w moim życiu. Wielokrotnie po przyjeździe zza granicy Witold telefonował, relacjonując, jak poszedł koncert, jakie miał wrażenia, itd. Sprawy Związku Kompozytorów były oczywiste – ilekroć się widzieliśmy, zdawałem mu relację z tego co się dzieje odnośnie Warszawskiej Jesieni… Będąc w bardzo młodym wieku, podjąłem w radiu odpowiedzialną pracę tworzenia Studia Eksperymentalnego. Nie było nikogo, kto by mógł mi fachowo poradzić, jak pewne rzeczy rozwiązać. Czasami musiałem podjąć decyzję – iść w tę czy w tamtą stronę. Na ogół obawiałem się, czy podołam. W takich sytuacjach bardzo ważne jest mieć kogoś mądrego, kto spojrzy trochę z boku, trochę ośmieli, troszkę uporządkuje w głowie, hierarchię wartości jakąś wprowadzi. W tym sensie wiele zawdzięczam Lutosławskiemu”.

kt