facebook

Łańcuch III

image
obsada: orkiestra
  3(3 picc)33(1clb)3, 4331, timp, batt(4), cel, 2ar, pf, archi
data powstania: 1986
informacje dotyczące prawykonania
miejsce: San Francisco
data: 10 XII 1986
orkiestra: San Francisco Symphony Orchestra
dyrygent: Witold Lutosławski
wydanie: PWM, Chester Music
posłuchaj

Łańcuch III powstał w 1986 roku i w tym samym roku 10 grudnia Witold Lutosławski, dyrygując Orkiestrą Symfoniczną San Francisco w tamtejszej Davies Hall, dokonał jego prawykonania.

Utwór, w którym widzieć można realizację specyficznie potraktowanej formy uwertury symfonicznej, składa się z trzech stadiów, które trudno wtłoczyć w koncepcję dwuczęściowej wielkiej formy symfonicznej Lutosławskiego. Przeciwnie, ostatni segment tego niedługiego, dwunastominutowego utworu jest dwukrotnie krótszy od każdego z poprzednich i jednocześnie – jakby paradoksalnie, gdyż z czasem jego trwania cecha ta jawnie koliduje – jest utrzymana w tempie powolnym. Po dwóch pierwszych w tempie presto to on realizuje kategorię cantabilecantando, której przypisany być powinien dłuższy, szerszy oddech ekspresyjny, a tym samym dłuższy fizyczny czas jej realizacji. Że tak nie jest, a mimo wszystko idea zostaje spełniona, jest tego utworu szczególnym walorem.

Ze względu na tytułowe określenie (Łańcuch) najbardziej charakterystyczny jest segment pierwszy. Tworzą go (po wstępie powierzonym instrumentom drewnianym, smyczkom i dzwonom) zazębiające się ogniwa grane ad libitum przez zindywidualizowane i skontrastowane między sobą zespoły kameralne. Ten segment to rodzaj Livre kameralnych miniatur. Tych ogniw jest dwanaście i dwanaście też jest takich kameralnych obsad - po kolei: 1. trzy flety, 2. cztery kontrabasy, 3. troje skrzypiec i ksylofon, 4. trzy klarnety, 5. trzy wiolonczele, 6. czelesta, harfa i fortepian, 7. dwie trąbki i dwa puzony, 8. klarnet basowy i trzy fagoty, 9. czworo skrzypiec, 10. trzy trąbki, 11. troje skrzypiec oraz 12. harfa i trzy flety, po których całość segmentu puentuje tutti pełnej orkiestry.

Po stadium drugim formy utworu, w którym mamy naprzemienność gry dyrygowanej i niedyrygowanej, puenta całości następuje w segmencie trzecim; konkluzja dość zaskakująca dla tych, którzy znają wcześniejsze utwory orkiestrowe Lutosławskiego z Koncertem wiolonczelowym na czele. W swych partyturach orkiestrowych Witold Lutosławski bardzo wyraziście zindywidualizował ekspresyjne preferencje poszczególnych grup orkiestry, instrumentom dętym blaszanym przypisując cechę jazgotliwo-interwencyjną, dysonująco-bruitystyczną, cechę diametralnie i biegunowo sprzeczną z ideą melodyczności, kantabilności, eufoniczności i liryczności. Pomysłem na Łańcuch 3 stało się więc właśnie swoiste zrehabilitowanie i odbrutalizowanie tej grupy – trąbek, puzonów, rogów i tuby – i jej właśnie, a nie zwyczajowo smyczkom lub choćby dętym drewnianym, powierzenie łabędziego śpiewu formy tej kompozycji. Celem stało się wyeksponowanie śpiewnej blachy – i ten cel realizuje trzecie stadium partytury, stadium adagiowe, a jednocześnie najkrótsze. Nie jest to sprzeczne z tym, że – tak czy owak, jak zawsze – to orkiestrowe tutti, a nie zespół kameralny, realizuje tuż przed końcem utworu kulminację opartą na siedmiodźwiękowym akordzie, wbrew adagiowemu charakterowi tego segmentu spełniającą się w tempie dyrygowanego presto.

W tym utworze harmoniczny język dwunastodźwięków w ostentacyjny sposób preferuje współbrzmienia tercji małych, czystych kwart i kwint, oktaw i sekund wielkich. W partyturach z lat 80. Witold Lutosławski, wierząc, że nie ma powrotu do systemu dur-moll, zaczął w swej muzyce proces emancypacji konsonansu, który jakby w represji za czasy chwały w poprzednich stuleciach odesłany został w wieku XX w kąt ekspresyjnego i strukturalnego znaczenia. Ta cecha Łańcucha 3 może być rozumiana jako syndrom modernistycznego Lutosławskiego, tworzącego w czasie postmodernistycznej presji. Lutosławski nie używał określeń konsonans-dysonans. Zastępował nazwę tej dialektycznej pary pojęć terminem asonansów – różniących się między sobą w swym nasyceniu liniowo, a nie skokowo. Być może jakimś estetycznym komentarzem dotyczącym czasu powstania Łańcucha III, lat 80., jest jego zakończenie: po rozświetlonym kwitnowo-oktawowo-sekundowym akordzie całość kończy się opadającym glissando wiolonczel w matową, ciemną barwę rezygnacji... Abstrakcyjna muzyka Lutosławskiego, znacząca wyłącznie samą siebie, wciąż prowokuje do przeinterpretowań...

ach