facebook

Łańcuch I

image
obsada: orkiestra kameralna
  1(picc anche fla)1(1ci)11, 1110, batt, cmb, archi(1-1-1-1-1)
dedykacja: London Sinfonietta Vyner Michael
data powstania: 1983
informacje dotyczące prawykonania
miejsce: Londyn
data: 4 X 1983
orkiestra: London Sinfonietta
dyrygent: Witold Lutosławski
wydanie: PWM, Chester Music
posłuchaj

Formalną zasadę "łańcuchowości" obecną w wielu wcześniejszych utworach, z reprezentującym "miniony okres" Koncertem na orkiestrę włącznie, w tym właśnie utworze Lutosławski wywyższył do roli tytułu, który pojawi się w spisie jego dzieł jeszcze dwukrotnie. Idea jest prosta: zanim jakiś odcinek się skończy, już rozpoczyna się następny. Zasada prosta, lecz warto ją w muzyce Lutosławskiego widzieć nie tylko w odniesieniu do następstwa części lub faz kompozycji, ale w planach dużo bardziej szczegółowych, np. ukazywania pewnych dźwiękowych postaci lub obiektów, zrazu ujawniających się w kontekście jakby przypadkowym, które staną się w dalszej części utworu podstawą faz bardziej rozbudowanych. Ten utwór, na czternastu wykonawców, choć formalnie podzielić go można ze względu na sposób wykorzystania instrumentów i dobór środków technicznych (przede wszystkim harmonicznych) na trzy fazy, toczy się jakby pod jednym łukiem, odsyłając charakterem swej narracji do idei aleatorycznych, zawieszonych w przestrzeni mobili, charakterystycznych dla Kwartetu smyczkowego. Z jednej strony przywodzi na myśl karty symfonicznych partytur Lutosławskiego, szczególnie tych "wycieniowanych” w kierunku kameralistyki, z drugiej jednak – szczególnie za sprawą charakterystycznej dla tego utworu partii klawesynu, w twórczości Lutosławskiego wyjątkowej – w tym pogranicznym, pomiędzy symfonizmem i kameralistyką usytuowanym utworze chyba wyraźniej brzmi idiom kameralny niż symfoniczny.

Łańcuch I dedykowany jest Michaelowi Vynerowi i zespołowi London Sinfonietta, który w październiku 1983 roku pod dyrekcją Witolda Lutosławskiego w ramach jego koncertu kompozytorskiego w londyńskiej Queen Elizabeth Hall utwór wykonał po raz pierwszy. W roku następnym kompozycja zabrzmiała po raz pierwszy w Polsce podczas festiwalu Warszawska Jesień – grała Junge Deutsche Philharmonie pod dyrekcją Heinza Holligera.

Przy okazji polskiego wykonania w książce programowej Warszawskiej Jesieni kompozytor tak komentował utwór: "Tytuł Łańcuch I zawiera w sobie sugestię nie tylko co do formy utworu, ale także co do mej intencji skomponowania w przyszłości dalszych »łańcuchów«. W utworze zbudowanym na kształt łańcucha muzyka rozdzielona jest na dwa pasma. W każdym z pasm poszczególne odcinki rozpoczynają się i kończą w różnych miejscach. Innymi słowy, początek odcinka w jednym paśmie przypada na środek odcinka w paśmie drugim. Powyższą zasadę stosowałem już w niektórych wcześniejszych utworach, bądź to jako podstawę kształtowania którejś z faz formy, bądź też dla całych ustępów (np. Passacaglia z Koncertu na orkiestrę). W Łańcuchu I zasada formy łańcuchowej posłużyła do budowy większej części utworu. W miarę jak zbliża się koniec kompozycji, faktura ulega komplikacji. Poszczególne partie, grane ad libitum, splatają się w sieć melodii. Melodie owe powinny być wykonywane cantabile”.

"Łańcuchowość" staje się w latach 80. kolejną formalną strategią Witolda Lutosławskiego obok opozycji hesitantdirect (jak w II Symfonii) i części wstępnej – części głównej (jak w Kwartecie smyczkowym). Zazębiają się części (jedna jeszcze trwa, następna się już zaczęła), ale nie tylko, bo w jednym "paśmie" kompozycji używany jest materiał, który jest nieobecny w drugim, a gdy w nim się pojawia, w tym uprzednim staje się nieobecny. Mamy więc "dialektykę" materiału dźwiękowego, fakturalnego, barwowego, interwałowego, harmonicznego. Lutosławski był mistrzem sterowania percepcją swego "idealnego" słuchacza, ukierunkowując jego odbiór i niejako "dyrygując" jego wyobraźnią. Łańcuch I, utwór napisany już po III Symfonii, a zatem w tej fazie, gdy Lutosławskiego ambicją było stworzenie nowej, aktualnej w końcu XX wieku melodyczności (co obecne jest w tym utworze – jako próba), trzyfazowa kompozycja na kameralną orkiestrę, jest przykładem na kształtowanie się "stylu późnego", na pojawienie się gestu nostalgicznego pożegnania z XX-wiecznym modernizmem polskiego klasyka tego właśnie modernizmu, z coraz większym zainteresowaniem spoglądającego na widnokrąg ekspresji i estetyki pomodernistycznej.

ach