facebook

Koncert podwójny

image
części:
  1. Rapsodico
  2. Dolente
  3. Marciale e grotesco
obsada: obój, harfa i orkiestra kameralna
  ob solo, ar sola, batt(2), archi (7-0-2-2-1)
dedykacja: Paul Sacher
data powstania: 1979-1980
informacje dotyczące prawykonania
miejsce: Lucerna
data: 24 VIII 1980
orkiestra: Collegium Musicum
dyrygent: Paul Sacher
soliści: Heinz Holliger, Ursula Holliger
wydanie: PWM, Chester Music
posłuchaj

"Karykaturalnie banalny (mimo atonalnych środków!) rytmiczny temat III części jest zbyt sprzeczny z moim pojęciem gustu muzycznego, bym mógł go słuchać bez przykrości. Nie przekonuje mnie, wywołuje jakiś niesmak, zwłaszcza że tak dosadnie (bez chwili na najmniejszą refleksję – attacca) przecina wrażenie cudownej II części". Tak po pierwszym polskim wykonaniu utworu pisał w dwutygodniku "Ruch Muzyczny" Tadeusz A. Zieliński.

Koncert podwójny na obój, harfę i orkiestrę kameralną został w latach 70. zamówiony przez Paula Sachera z myślą o Heinzu Holligerze i kameralnej orkiestrze Sachera – zuryskim Collegium Musicum. Partię harfy kompozytor przewidział w utworze po sugestii Holligera. Prawykonanie ukończonego w 1980 roku utworu odbyło się 24 sierpnia podczas dorocznego festiwalu w Lucernie. Solistami byli Heinz i Ursula Holligerowie, orkiestrą Collegium Musicum Zürich dyrygował Paul Sacher, któremu partytura jest dedykowana. Niemal dokładnie miesiąc później, bo 23 września, ci sami soliści z Polską Orkiestrą Kameralną pod dyrekcją kompozytora przedstawili utwór w Filharmonii Narodowej podczas festiwalu Warszawska Jesień.

O żadnym innym utworze Witolda Lutosławskiego tak jak o tym nie można powiedzieć, że w katalogu jego dzieł stanowi na swój sposób "moment krytyczny". Pierwotnie zamierzony jako kontynuacja i radykalizacja techniki aleatorycznej, ostatecznie jest pierwszym utworem, w którym ten tak charakterystyczny dla "środkowego" Lutosławskiego element (choć wciąż intensywnie obecny) zaczyna być w swych funkcjach redukowany. Na dobrą sprawę w całości serialny utwór, w różny sposób w kolejnych trzech częściach dwunasto- i dziewięciodźwiękowe serie eksponujący (np. przez rozdział dźwięków pomiędzy instrumenty solowe), zaczyna brzmieć nieco inną niż dotąd, nową nutą melodycznych motywów.

Pojawia się tu jednak coś jeszcze. W miejsce dotychczasowej strategii formy dwuczęściowej z fazą wstępną i główną mamy w zasadzie klasyczny układ trzech części, choć nieklasycznie oznaczonych określeniami wyrazowymi: RapsodicoAppassionato, Dolente, Marciale e grotesco. Ten szczegół dotyczący owych określeń jest znaczący, a w następnych utworach zgoła symptomatyczny – choć nigdy kompozytor nie wyznał niewiary w swe uprzednio wielokrotnie wyrażane przekonanie o asemantyczności swej muzyki, takimi oznaczeniami dotyczącymi ekspresji zdawał się owo przekonanie brać niejako w nawias.

Utwór może jak żaden inny w twórczości Lutosławskiego przeniknięty reminiscencjami z poprzednich jego partytur (choć niepomyślanymi jako celowe aluzje czy cytaty), będący więc niby-pełną kontynuacją, pobrzmiewa tonem stylistycznych rezygnacji. Najwyraźniej ujawnia się "dziwność" tej kompozycji w części trzeciej, która pierwotnie miała być rodzajem kalejdoskopu idiomatyki marszowej – od groteskowej po żałobną. Ostatecznie pozostała tylko ta groteskowa w takim kształcie, jakby Lutosławski pragnął reaktywować stylistykę neoklasycystyczną. To właśnie zapewne tak zaniepokoiło w tym utworze m.in. Tadeusza A. Zielińskiego. Przy okazji rozmowy radiowej na temat tego utworu zapytany, czy trzecią część Koncertu należy traktować jako rodzaj gry z konwencją neoklasyczną, Witold Lutosławski zaprzeczył, dodając, że jest to interpretacja, z którą nie potrafi się zgodzić.

Kompozytor dopuścił w wyjątkowych przypadkach zamianę oboju na flet, nie umieścił jednak tej możliwości w partyturze i w oficjalnym wykazie swych dzieł.

ach