facebook

Mi-parti

image
obsada: orkiestra
  3(1picc)33(1clb)3, 4331, timp, batt(3), cel, ar, pf, archi
data powstania: 1975-1976
nagrody: Nagroda Państwowa I Stopnia (1978)
informacje dotyczące prawykonania
miejsce: Amsterdam
data: 22 X 1976
orkiestra: Concertgebouw Orchester
dyrygent: Witold Lutosławski
wydanie: PWM, Chester Music
posłuchaj

Mi-parti skomponowane zostało w latach 1975-76 na zamówienie miasta Amsterdam dla orkiestry Concertgebouw, która najpierw w Rotterdamie 22 października 1976 roku, a dwa dni później w Amsterdamie pod dyrekcją kompozytora utwór wykonała po raz pierwszy. "Tytuł Mi-parti (wg słownika Quilleta: composé de deux parties égales mais différentes – składający się z dwóch części równych, ale nie identycznych) nie odnosi się do formy utworu, lecz raczej do sposobu rozwijania myśli muzycznej. Frazy muzyczne składają się tu często z dwóch części, z których druga przy powtórzeniu występuje w połączeniu z elementem nowym. Początkowy człon utworu oparty jest na cyklu ośmiu pionowych agregacji dwunastodźwiękowych. Cykl ten w miarę rozwijania się akcji muzycznej przemieszcza się wzwyż krokami małosekundowymi. Następny człon o wzmagającym się ruchu prowadzi do punktu kulminacyjnego. Ruch zatrzymuje się na »lodowatym« akordzie instrumentów dętych pianissimo. »Lodowatość« z wolna przemienia się w »ciepło« wraz ze stopniowym wchodzeniem trojga skrzypiec solo. Kantylena dwunastu skrzypiec ad libitum prowadzi w górę skali i zatrzymuje się na nucie c unisono" (Lutosławski).

Jest to utwór jednoczęściowy, składający się z następujących po sobie segmentów, z których każdy budowany jest z serii różnych fraz. Ekspozycje takich fraz wprowadzanych przez klarnet basowy oraz przez – parami – rogi, klarnety, oboje i flety zajmują trzy pierwsze segmenty. Trzy następne zagęszczają materię dźwiękową przez polifoniczną ekspozycję wariantów materiału dotychczas ukazanego w postaci gry raczej kameralnej niż symfonicznej. Materia dźwiękowa narasta tu do symfonicznego tutti w fortissimo, rozładowującego się w kodalnej kantylenie smyczków zamkniętej finałowym, dwunastodźwiękowym akordem.

Muzyka zaczyna się raz, potem drugi raz, by za trzecim razem zacząć się rozwijać. W trzech połączonych z sobą częściach uderza większa niż dotychczas melodyczność linii oraz eufoniczność harmonii. Wydaje się, że właśnie w tym utworze otwiera się u Lutosławskiego tęsknota za stworzeniem nowej melodyczności trzeciej ćwiartki XX wieku, co mocniej zaznaczy się w jego idei „wiotkich faktur” zastosowanych choćby w Epitafium, w niemal romantyzujących fragmentach III Symfonii, Partity, IV Symfonii i nie tylko. Co ciekawe, choć w twórczości Lutosławskiego bynajmniej nie wyjątkowe – orkiestra nader często dzieli się na odcinki skameralizowane, w których częstym zabiegiem jest zespalanie w duety instrumentów traktowanych solistycznie (jakby "mi parti”…). I ten utwór realizuje ideę formy dwudzielnej przez wprowadzenie najpierw trzech epizodów ze szczególną i eksponowaną rolą instrumentów dętych w części pierwszej, w drugiej, w której wyodrębnić można trzy fazy, a przenikniętej żywiołem fakturalnych zmian, opartych wysokościowo na serii dodekafonicznej, po czym "ruch zatrzymuje się na »lodowatym« akordzie instrumentów dętych pianissimo”. Ale – ale całość zamyka się jednak "ciepłem” i niezwykłym pięknem brzmienia.

Utwór, niekiedy określany mianem arcydzieła i stawiany w rzędzie najwybitniejszych dokonań Lutosławskiego, zawiera elementy, które okazały się niebawem początkiem tworzenia nowych jakości estetycznych w jego muzyce lat osiemdziesiątych. Powtarzanie tych samych figur zmienionych tak, że zawierają początek figur następnych, zbliża kompozytora do wykształcenia techniki zwanej łańcuchową. Wyodrębnianie motywów melodycznych z tła harmonicznego zapowiada później skrystalizowaną technikę tzw. wiotkich faktur, od której Lutosławski zaczął "rehabilitować” rolę melodii w swej muzyce, pragnąc z niej uczynić jeden z głównych środków wyrazu. Na szczególną uwagę zasługuje w tej kompozycji, szczególnie w długiej, następującej po punkcie kulminacyjnym kodzie, eufonia brzmienia. Punkt kulminacyjny w Mi-parti jak na muzykę Lutosławskiego następuje stosunkowo wcześnie, bo w 2/3 jego trwania. W "miękkiej łagodności” kody (wg słów kompozytora: "ciepło” jako przeciwieństwo "lodowatości”) można widzieć zapowiedź adagiowych i eufonicznych fragmentów m.in. III i IV Symfonii oraz Partity.

ach