facebook

Paroles tissées

image
części:
  1. M.M. c. 84
  2. Quieto, M.M. c. 120
  3. Allegro molto, M.M. c. 160
  4. Quieto, M.M. c. 160
słowa: Jean-François Chabrun
obsada: tenor i orkiestra kameralna
  ten solo, batt, ar, pf, archi (10-0-3-3-1)
dedykacja: Peter Pears
data powstania: 1965
informacje dotyczące prawykonania
miejsce: Aldeburgh
data: 20 VI 1965
orkiestra: Philomusica of London
dyrygent: Witold Lutosławski
soliści: Peter Pears
wydanie: PWM, Chester Music
posłuchaj

Surrealistyczny wiersz Jeana-François Chabruna Quatre tapisseries pour la chatelaine de Vergi Lutosławski odnalazł z zbiorze Poésie opublikowanym w Paryżu w 1947 roku. Dla potrzeb kompozycji z dwóch propozycji przedstawionych mu przez poetę jako tytuł wybrał Paroles tissées. Utwór przeznaczony na tenor i kameralną orkiestrę smyczkową z harfą, fortepianem i perkusją został ukończony w 1965 roku i wykonany po raz pierwszy 20 czerwca tego samego roku przez Petera Pearsa, któremu jest dedykowany, i zespół Philomusica of London pod dyrekcją kompozytora w koncertowej sali Maltings at Snape Festiwalu w Aldeburgh.

Poeta tytułem swego poematu czyni aluzję do średniowiecznego romansu francuskiego opowiadającego o tragicznej, okupionej śmiercią obojga kochanków miłości kasztelanki do burgundzkiego księcia, lecz na tytułowej aluzji związki treściowe z ową romantyczną historią sprzed wieków się kończą. Tytuł poematu Chabruna potraktować można jako dedykację dla pani de Vergi. Wybrany przez Lutosławskiego tytuł kompozycji odnosi się do struktury formalnej utworu Chabruna – w jego kolejnych czterech częściach powtarzają się, jakby przetkane z innymi wątkami, te same motywy. Tytuł kompozycji nie ujawnia wszelako innego waloru tej poezji, z którego Lutosławski uczynił daleko idący użytek. Zawiera ona aluzyjnie zarysowaną, wedle onirycznej logiki całkowicie nieuchwytną i nierealną fabułę, która w utwór Lutosławskiego – obok aspektów czysto lirycznych – wnosi rys dramaturgiczny. Tak jak w oczywisty sposób poemat Chabruna jest jednym czteroczęściowym utworem, a nie zbiorem czterech wierszy, tak utwór Lutosławskiego nie jest cyklem czterech pieśni, lecz czteroczęściowym poematem odmalowującym czysto muzycznymi środkami jakąś nierealną historię, do której poeta czyni aluzje, lecz jej nie uznał za oczywistą i jako takiej wprost nie opowiedział. Lutosławski wyznał wprost, że z tekstem Chabruna postąpił "perfidnie – napisałem muzykę do historii, której nie ma w tekście Chabruna".

Pierwszy ustęp wiersza Chabruna Lutosławski odczytał jako beznamiętnie wypowiedzianą informację – cała ta część utrzymana jest konsekwentnie w technice aleatorycznego ad libitum. Część drugą przyrównał do półgłosem nuconej kołysanki – zespół orkiestrowy w technice zbiorowego ad libitum towarzyszy dialogowi tenora i harfy realizujących swe partie w konsekwentnie szesnastkowym, wspólnym i stałym pulsie. Część trzecią tekstu kompozytor odczytał jako konflikt i katastrofę, jako namiętny, dramatyczny okrzyk. W tej części to śpiew ma charakter aleatoryczny, tam zaś, gdzie zamiera, kompozytor wprowadza orkiestrowe odcinki dyrygowane – rodzajem dramaturgicznej kulminacji całego utworu staje się tu dłuższy fragment czysto instrumentalny oraz tenorowa fraza „tysiąc kogutów wykrzykuje mój smutek" z długim melizmatem na słowie "smutek". Część czwarta jest uspokojeniem konfliktu w szerokiej, lirycznej kantylenie o nokturnowym nastroju, umieszczonej w przepływie muzyki ponownie ad libitum, w charakterystycznej dla Lutosławskiego technice kontrapunktu aleatorycznego. Całość składa się więc z czterech części o odrębnych fizjonomiach, w warstwie wokalnej rozpiętych pomiędzy sylabiczną recytacją na jednym dźwięku a melizmatyczną kantyleną.

Komentując fakt, że jego muzyka prawdopodobnie daleko przekracza granice "tkaniny słów" Jeana-François Chabruna, Lutosławski odwołał się do słynnego powiedzenia Debussy'ego (za Paulem Valérym), że "muzyka zaczyna się tam, gdzie się kończą słowa", i stwierdził, że absolutnie nie wierzy w zdolność muzyki do jednoznacznego przekazywania jakichkolwiek pozamuzycznych treści.

Subtelny koloryt tej z ducha impresjonistycznej liryki, wyszukana i kunsztowna instrumentacja, eksponowanie interwałów tercji w dwunastodźwiękowej harmonice, zamglony dramatyzm zdarzeń dźwiękowych rozgrywający się z zasady w półcieniu, dominująca eufoniczność brzmienia czynią z Paroles tissées jeden z najpiękniejszych – w sensie: najpowabniejszych (choć przecież nie jest on pozbawiony silnych akcentów ekspresyjnych i dramatycznych!) – utworów Witolda Lutosławskiego.

ach