facebook

Kalendarium 1940-1949

1940

Lutosławski podejmuje pracę zarobkową jako akompaniator zespołu rewelersów Dana w kawiarni Ziemiańskiej.

Jednak wkrótce zakłada z Andrzejem Panufnikiem duet fortepianowy. Występują najpierw w „Arii” (tu Lutosławski poznaje swoją przyszłą żonę – Danutę Bogusławską).

7 października
Na Kołymie umiera brat Lutosławskiego – Henryk.

Powstają Dwie etiudy na fortepian.

Czasami dla żartu graliśmy jazz, zwłaszcza Duke’a Ellingtona i najlepszych Amerykanów, a nawet, co było niebezpieczne, muzykę zakazanych kompozytorów żydowskich, takich jak Gershwin. Niekiedy, aby uniknąć nudy, jako że graliśmy codziennie, wystawialiśmy się na całkiem inne ryzyko, improwizując własne utwory jazzowe. Przed rozpoczęciem rysowaliśmy diagram określający tempo i przebieg harmoniczny w określonej liczbie taktów.

Posługując się takim świstkiem papieru wymyślaliśmy melodię, kontrapunkty, formuły rytmiczne, ryzykując, że któregoś z nas poniesie nieokiełznana wyobraźnia, nigdy jednak nie ujawnialiśmy przed publicznością naszej tajemnicy – że improwizujemy zamiast wykonywać skomponowane i starannie przygotowane utwory.

(Andrzej Panufnik o sobie. Warszawa 1990)


1941

Za namową kelnera „Arii” – harfisty filharmonii – powstają Wariacje na temat Paganiniego. Duet Panufnik – Lutosławski przenosi się do kawiarni „U aktorek”.

Mieliśmy w repertuarze bardzo dużo muzyki bardzo poważnej – wspomina Lutosławski – zaczynając od toccat organowych Bacha, które przerabialiśmy bardziej wiernie niż to robili Busoni czy Liszt, ponieważ dwa fortepiany dawały możliwości, jakich oczywiście nie dawał jeden, aż do Bolera Ravela, które było takim "cheval de bataille" naszego repertuaru.

(Lutosławski w rozmowie z Zofia Owińską.)


1942

Duet Panufnik – Lutosławski przenosi się do kawiarni „Sztuka i Moda”.

29 lipca
Lutosławski gra skrzypcowe utwory Szymanowskiego z Eugenią Umińską w Stawisku u Iwaszkiewiczów.

Wczoraj [29 lipca 1942] grała u nas Umińska ze swoim kwartetem. Był piękny letni dzień, ale bardzo gorący. Przyjechali zaraz po obiedzie i szybko zabrali się do grania. [...] Poza tym Umińska przy akompaniamencie Witka Lutosławskiego odegrała parę rzeczy Karola na same skrzypce. [...] wszyscy byli zadowoleni. Twierdzą, że u nas w salonie znakomita akustyka, a poza tym wiedzieli, że grają dla kilku tylko osób, ale bardzo kochających muzykę. [...]

Po podwieczorku i po dobrym winie, które akurat skądciś dostałem, odprowadzaliśmy ich na kolej. Zabawnie wyglądała cała drużyna z nami razem, rozwleczona na ścieżce do kolejki. [...]

Wyglądaliśmy wszyscy, jak jakaś wędrowna trupa muzykantów zabłąkana w lesie. Księżyc wschodził. To chyba najszczęśliwszy dzień czasów okupacji.

(Wspomnienie Jarosława Iwaszkiewicza, Notatki 1939-1945.)


1943

1943-1944 komponuje pięć piosenek na głos i fortepian (wydane jako Pieśni walki podziemnej).

1 października
Koncert benefisowy dla uczczenia trzyletniej działalności koncertowej duetu Panufnik – Lutosławski.

Któregoś dnia (12 VII) była tam łapanka. [...] Wszystkich rewidowali, potem na samochód i na Pawiak. Panufnik, który dobrze mówił po niemiecku, bo studiował dyrygenturę u Weingartnera w Wiedniu, powiedział żołnierzowi, że musi wziąć płaszcz, który zostawił w kuchni. [...] Tak więc, kiedy jeden z właścicieli zobaczył Panufnika, powiedział:

"O, jeszcze dwóch muzyków u nas pracuje". Hauptmann chciał aresztować tylko gości, więc zażyczył sobie listy pracowników. Właściciel wskazał również na mnie – ja już byłem zrewidowany i miałem iść do samochodu – i wypuścili nas obu.

(Lutosławski w rozmowie z Iriną Nikolską.)


1944

lipiec
Lutosławscy opuszczają Warszawę i zamieszkują w Komorowie u siostry matki Witolda – Janiny Zaporskiej. Po upadku Powstania Lutosławscy udają się do Krakowa.

Dom, w którym mieszkałem, został zarekwirowany na dowództwo jednego z odcinków AK. [...] Wobec tego zdecydowałem się zabrać moją matkę do jej siostry do Komorowa, mając nadzieję, że za kilka dni prawdopodobnie wrócę z powrotem. Co się nie stało, bo wróciłem, ale dopiero w kwietniu 1945 roku. [...]

Czas po powstaniu spędziłem u rodziny, to znaczy u siostry i szwagra mojej matki w Komorowie, w takiej willi, gdzie wielu warszawiaków ciągle się meldowało jako bezdomni. Wobec tego ja się przeniosłem na strych i na strychu mieszkałem i pisałem różne rzeczy, między innymi takie ćwiczenia polifoniczne na kilka klarnetów, na obój i fagot. Po prostu były to takie ćwiczenia z języka muzycznego.

Rezultatem pierwszym tych ćwiczeń było Trio, które też na tym strychu napisałem.

(Lutosławski w rozmowie z Zofią Owińską.)


1945

kwiecień
1945 – Lutosławski zostaje kierownikiem działu muzyki poważnej w radio (będzie to jedyna w jego życiu praca etatowa).

Lutosławscy mieszkają w wynajętym mieszkaniu przy alei Waszyngtona 22.

2 września
Prawykonanie Tria stroikowego (powstałego w latach wojny).

Lutosławski zostaje skarbnikiem Związku Kompozytorów Polskich.

7 września
Zostaje członkiem zwyczajnym ZAIKS-u (w dziedzinie muzyki poważnej i filmowej).

...pierwszy utwór, jaki skończyłem po wojnie – przed zakończeniem jeszcze I Symfonii, którą pisałem w czasie okupacji, a skończyłem w 1947 roku – [...] był to utwór napisany na tematy folklorystyczne, kiedy właściwie żadnego socrealizmu jeszcze nie było. Było to po prostu na życzenie czy na propozycję Tadeusza Ochlewskiego, ówczesnego dyrektora PWM-u, ażeby napisać łatwe utwory dla pianistów, dla szkół muzycznych.


1946

22 lipca
Prawykonanie Melodii ludowych przez Zbigniewa Drzewieckiego.

Na zlecenie PWM pisze Dwadzieścia kolęd na głos i fortepian.

26 października
Ślub z Danutą Bogusławską. Lutosławscy zamieszkają razem z synem Danuty – Marcinem Bogusławskim, obiema matkami i gosposią w trzypokojowym mieszkaniu przy ul. Zwycięzców 39 na Saskiej Kępie.

5 grudnia
Wykonanie Wariacji symfonicznych w Téâtre Champs Elysées w Paryżu w obecności kompozytora, który zostaje w Paryżu około trzy miesiące i poznaje legendarną Nadie Boulanger.

W 1946 roku pojechałem do Francji po raz pierwszy, dlatego że odbywał się cykl koncertów organizowanych przez UNESCO i każdy naród prezentował swoje koncerty (każdy członek UNESCO). Ponieważ Polska była członkiem UNESCO, wobec tego odbył się koncert polski, którym dyrygował Fitelberg. [...] I on jako pierwszy numer umieścił moje Wariacje symfoniczne.

„Połykałem Paryż”. Chodziłem na koncerty, do opery, do wszystkich możliwych muzeów, zwiedzałem galerie, okolice Paryża, byłem w Saint Germain-en-Laye. Robiłem to, co robi młody człowiek będąc pierwszy raz w Paryżu.

(Lutosławski w rozmowie z Iriną Nikolską.)


1947

Lato – Podróż do Kopenhagi na Festiwal SIMC.

Ukończenie I Symfonii (pierwsze szkice pochodzą z 1941 roku).

Powstają kolejne utwory użytkowe: Sześć  piosenek dziecinnych do słów Tuwima i Dwie piosenki dziecinne do słów Tuwima.

Jedni – przyjęli kolędy jako nową, nieoczekiwaną i atrakcyjną oprawę starych melodii, inni przeciwnie – oburzali się na brak poszanowania tradycji, uważając, że pewne jej nakazy w odniesieniu do harmoniki, a nawet faktury tkwią już w samych melodiach. Cóż mam wobec takiego zarzutu na swoje usprawiedliwienie? Chyba tylko zapewnienie, że praca moja była przepełniona szczerym przywiązaniem do starych kolędowych melodii i wiernym odbiciem tego, co wznieciły one w mojej wyobraźni dźwiękowej.

(Lutosławski w komentarzu do płyty Veritonu.)


1948

8 stycznia
Początek współpracy z Teatrem Polskim. Muzykę teatralną Lutosławski będzie pisał do 1959 roku.

1 kwietnia
Prawykonanie I Symfonii na zamkniętym koncercie.

Wyjazd do Amsterdamu na Festiwal SIMC.

listopad – grudzień – Podróż po Francji razem z Małcużyńskimi – ostatnia podróż na Zachód przed zapadnięciem "żelaznej kurtyny".

grudzień
Lutosławski otrzymuje nagrodę Muzyczną m.st. Warszawy za rok 1948.

Bardzo mnie podniecił projekt Twego przyjazdu do Warszawy z orkiestrą. Kiedy by to było? Ty i Twoja orkiestra to jest prawdziwy i dobry świat, do którego tęsknię. Tutaj w Warszawie sama zgniłość...

(Z listu do Fitelberga, 12 IV1948)

Dostałem list od Witka Małcużyńskiego – wyobraź sobie, że zaprasza nas, by przyjechać do nich na południe Francji w końcu lata.

Oczywiście jestem bardzo zapalony do tej podróży, tym bardziej że jak wiesz, mam w planie koncert fortepianowy – z myślą o Witku jako wykonawcy. Tak więc kontakt osobisty z nim w ciągu paru tygodni byłby bardzo á propos.

(Z listu do Fitelberga z 26 V1948.)


1949

5-8 sierpnia
Lutosławski bierze udział w konferencji w Łagowie, gdzie też wykonano jego utwory. Głos zabrał tylko w kwestiach formalnych na początku obrad.

20 grudnia
Lutosławski dostaje II nagrodę za pieśń Lawina na Konkursie z okazji sto pięćdziesiątej rocznicy urodzin Puszkina.

Natomiast w 1949 roku odbył się sławetny zjazd w Łagowie, gdzie minister Sokorski przez cztery i pół godziny tłumaczył zgromadzonym kompozytorom, jakie są ich obecne zadania. [...]. Zbigniew Drzewiecki, który tam był obecny, wziął mnie pod rękę i mówił: „No i co? Co ty o tym myślisz? To jest pogrzeb muzyki polskiej. To jest koniec”. Tak powiedział. Ja myślałem, że to co się stało i co będzie teraz, to będzie do końca mego życia. Będę pisał do szuflady to co chcę, a moją muzykę użytkową będę wykonywać publicznie. [...]

Sytuacja, w jakiej żyliśmy, była okropna.

Nie mogę powiedzieć, żebym był człowiekiem prześladowanym; jakkolwiek I Symfonia w 1949 roku była wykonana podczas Konkursu Chopinowskiego w Warszawie. Tutaj to się odbyło z wielkim skandalem, jak ci wiadomo. Sokorski powiedział, że takiego kompozytora należy wrzucić pod tramwaj.

(Lutosławski w rozmowie z Iriną Nikolską.)