facebook

Przełom

image

W połowie lat pięćdziesiątych polityczna „odwilż” spowodowała przełom w polskiej sztuce, przywracając artystom możliwość tworzenia dla publiczności otwartej na poszukiwania, a nawet eksperymenty. Jednym z „ojców” nowoczesnej muzyki polskiej został Witold Lutosławski.

Powstawać zaczęły utwory, w których nieznane wcześniej piękno kompozytor uzyskiwał z pomocą nowych środków. Harmonię Pięciu pieśni do słów Kazimiery Iłłakowiczówny oparł na własnym systemie 12-dźwiękowym. W Muzyce żałobnej w bezprecedensowy sposób posłużył się serią opartą na dwóch zaledwie interwałach. Wyjątkowo ścisła technika i rygorystyczny kontrapunkt w niczym nie osłabiły emocjonalnej sugestywności dzieła, toteż szybko stało się ono wizytówką polskiej muzyki nowoczesnej.

Złagodzono izolację, w jakiej od lat żyli polscy twórcy. Ożywiły się kontakty ze światem, a pomostem między Wschodem i Zachodem stały się doroczne festiwale nowej muzyki Warszawska Jesień. Reaktywowano – choć prawda,że na krótko – Polskie Towarzystwo Muzyki Współczesnej. Lutosławski, który uczestniczył w tych przedsięwzięciach, stał się jedną z najbardziej aktywnych postaci w środowisku kompozytorskim. W rozmaitych ciałach doradczych, jak Rada Wydawnicza przy Polskim Wydawnictwie Muzycznym lub komisje przy Ministerstwie Kultury i Sztuki, swoim uznanym już wtedy autorytetem najwybitniejszego polskiego kompozytora wspierał nowości. Przy każdej nadarzającej się okazji podkreślał, że twórca ma prawo do wolności, bo jego obowiązkiem wobec słuchaczy jest komponowanie w zgodzie z przyniesioną na świat, osobistą wizją muzyki.